TransInfo

InfoBus

InfoRail

InfoTram

InfoBike

InfoAir

InfoShip

Moskiewski bezruch
NIEZAWISIMOJ ZA ONET.PL - Opublikowano: 17.12.2006 13:18:22 1 komentarz
Moskiewski bezruch

Podróżowanie po stolicy Rosji stało się udręką. System transportowy Moskwy doszedł do kresu swojej wydolności. Już dziś liczba korzystających zeń pasażerów znacznie przekracza jego możliwości.

Podróżowanie po stolicy Rosji stało się udręką. System transportowy Moskwy doszedł do kresu swojej wydolności. Już dziś liczba korzystających zeń pasażerów znacznie przekracza jego możliwości. W połowie listopada moskiewskich kierowców zelektryzowała wiadomość, że wprowadzone zostają nowe zasady: samochody, których numer rejestracyjny kończy się cyfrą parzystą, będą mogły poruszać się po ulicach wyłącznie w dni parzyste i vice versa. Rzecznik władz miejskich Ałła Karpowa zaprzeczyła co prawda, by 'na serio rozpatrywano podobną koncepcję organizacji ruchu drogowego'. Wiadomo jednak, że trwa dyskusja nad usprawnieniem komunikacji w Moskwie nawet za cenę radykalnych posunięć. Urzędnicy do tego stopnia marzą, by kierowcy stali się pasażerami, że rozpoczęli już budowę broniącego dostępu do centrum pierścienia parkingów publicznych, na których będzie można (i trzeba) zostawić samochód. Nie ma jednak żadnej gwarancji, że przerzucenie się na środki komunikacji zbiorowej zagwarantuje dotarcie na czas do pracy.

Dzisiejsze dzieci Arbatu

Dojazd do redakcji 'Niezawisimoj' wymaga równie wiele hartu, co jakakolwiek inna poranna podróż po Moskwie. Przejechanie pięciu stacji (tyle że z trzema przesiadkami) zamiast dwudziestu minut, o których mówi rozkład, zajmuje ponad czterdzieści. Kolejka zaczyna się przed wejściem do metra na stacji Pietro-Razumowska, gdzie w dziesięciometrowej kolejce do bramki przychodzi odstać ponad cztery minuty –z radością, że nasza zapobiegliwość pozwoliła nie spędzić drugie tyle w kolejce po bilet. Po ruchomych schodach trzeba zbiegać –ciesząc się, że pasażerowie mający gorszą kondycję ustąpili miejsca i stanęli po prawej stronie –po to tylko, by przekonać się, że na peronie jest już wielokrotnie więcej chętnych niż były w stanie pomieścić trzy kolejne, podjeżdżające co półtorej minuty składy. Kosztem godności i nowych butów udaje się wtłoczyć do czwartego, po to tylko, by na stacji Czechowska, jednej z węzłowych moskiewskich stacji, zostać wypchniętym z wagonu. Przypadkiem we właściwym miejscu, lecz zdecydowanie wbrew własnej woli... Kolejne kolejki do bramek, schodów, przesiadek i wyjścia w korytarzach ciągnących się od Biblioteki Lenina aż po Arbat pochłaniają następne dwadzieścia minut. Na powierzchnię na stacji Kuźniecki Most trafia się w podeptanych, choć jeszcze wczoraj nowych butach, z wymaglowanym grzbietem i duszą.

Stoimy murem!

Podobna gehenna czeka codziennie każdego z dziewięciu milionów statystycznych pasażerów moskiewskiego metra. To nie przesada. Tylko w ubiegłym roku do labiryntu, którego budowę rozpoczęto w latach 30. pod kierownictwem towarzysza Kaganowicza, zapuściło się ponad 2,6 miliarda osób. Zdaniem rzeczników metra w najtrudniejsze dla sieci środy i czwartki z kolejki podziemnej korzysta blisko dziesięć milionów pasażerów dziennie. W weekendy średnia ta nieco spada. Władze metra nie ukrywają, że borykają się z przepełnieniem. 'Sieć kolei podziemnej zaprojektowano na sześć, maksimum siedem i pół miliona osób. Dziś codziennie przekraczamy ten dopuszczalny limit o 30 proc. na liniach Sierpuchowskiej, Zamoskworieckiej, Tagańskiej i Kałuskiej' –deklarują. Pozostałych osiem linii, które łącznie liczą 280 kilometrów, również nie radzi sobie z pasażerami, dosiadającymi się na każdej ze 172 stacji. Przez te najbardziej uczęszczane, od Dworca Rzecznego na północy miasta po położony pod murami Kremla Kitaj-Gorod, przebiega i przeciska się codziennie nawet sto pięćdziesiąt tysięcy osób. Eksperci i władze metra są równie świadomi tego, co bezradni. 'Pod względem liczby pasażerów zajmujemy bezapelacyjnie pierwsze miejsce na świecie. Pod względem rozbudowy sieci –w najlepszym razie czwarte: po Londynie, Paryżu i Nowym Jorku, a prawdopodobnie doliczylibyśmy się jeszcze jakichś konkurentów. Dopóki utrzyma się ta dysproporcja, nie mamy szans na poprawę: będziemy tkwić w korkach na jezdniach i pod ziemią' –stwierdza bez ogródek główny architekt metra Nikołaj Szumakow. Eksperci spodziewali się zresztą zaczopowania miasta już przed ośmiu laty. Walerij Mnacakanow, szef firmy badawczej Tomak, specjalizującej się w problemach transportu miejskiego jest zdania, że najpewniejsze pozostaje 'kryterium ruchomych schodów': pasażer nie powinien spędzić w kolejce do nich więcej niż sto dwadzieścia sekund. 'Stopniowo czas czekania wzrósł do ośmiu, później do dwunastu minut. Dziś, w zależności od pory dnia, mieszkańcy Moskwy czekają od pięciu minut do kwadransa' –twierdzi Mnacakanow. Konsekwencją tego jest fakt, że w 'podziemnym mieście', jakim jest w Moskwie metro, stale 'mieszka' –nie licząc późnych godzin nocnych –blisko półtora miliona ludzi! Przyczyna zatorów jest oczywista dla wszystkich: wzrost liczby mieszkańców. Zdaniem socjologów w Moskwie żyje dziś blisko 12 mln osób. Kolejne trzy miliony docierają co rano z pierścienia podmoskiewskich miasteczek, które stopniowo wzięły na siebie rolę wielkich sypialni. Tego rodzaju zjawiska znane są niemal całemu zurbanizowanemu światu. Dyrektor Instytutu Problemów Transportu Rosyjskiej Akademii Nauk Oleg Bieły uważa jednak, że przyczyną fatalnej sytuacji, w jakiej znalazła się Moskwa, nie jest jedynie rozrastanie się miasta, lecz przede wszystkim brak konsekwentnej strategii rozwoju, która uwzględniałaby wszystkie rodzaje transportu. 'Nieważne czym –ważne, żeby dojechać. Szyny i szosy są sobie równe. Jeśli jedną czwartą ludności kraju zaczniemy wozić metrem, nie dziwmy się, że system tego nie wytrzyma' –stwierdza bez ogródek. Zdaniem szefa Instytutu Problemów Transportu jedynym wyjściem jest skoordynowanie wszystkich środków przewozowych. Dla Rosji taki plan harmonizacji zaprojektowano już przed siedmiu laty. W miastach, nawet tych największych, trwa wielka improwizacja. 'Zdumiewa to zwłaszcza w przypadku Petersburga, mającego przecież gigantyczną sieć kanałów, które można by wykorzystać jako bardzo wydajny system transportu miejskiego. W kanałach nie trzeba szyn, niewiele jest prywatnych łódek, a nowoczesny sprzęt pozwala na całoroczną żeglugę. Dlaczego tego nie wykorzystać?' –lamentuje Bieły.

W głąb i do przodu

Gdzie szukać rozwiązań? Dla rzecznika metra jest oczywiste, że ratunkiem mogą być tylko forsowne projekty rozbudowy sieci. Już dziś bez trudu wskazać można blisko sto kilometrów najpilniej potrzebnych linii i połączeń. Prace już trwają i kolejne nowe stacje powinny pojawić się pod koniec przyszłego roku. Rozważana jest nawet budowa drugiej obwodnicy metra, na razie jednak są to marzenia ściętej głowy –słynnej linii Kolcewoj nie grozi konkurencja. 'Drugi Krąg' musiałaby dzielić od pierwszego odległość rzędu trzech od pięciu stacji, a to oznacza, że przeorano by większość peryferii dzisiejszej Moskwy. Główny architekt metra wszystkie te posunięcia uważa za półśrodki, które nie wystarczą do poprawy sytuacji. Jedynym wyjściem jest jego zdaniem podjęcie prac ze znacznie większym rozmachem. Pod ziemią należy wydrążyć nie 100, lecz ponad 150 km nowych korytarzy. To oczywiście wymaga większych nakładów. 'Każdy kilometr metra –oczywiście tylko jednej nitki –kosztuje dziś około 70 mln dolarów –przypomina Szumakow. –Ale co to za pieniądze? Wystarczy przejechać się 14. linią paryskiego metra, by mieć porównanie: jedna stacja kosztuje tam tyle, co jedna linia u nas w Moskwie. Nakłady na nasze metro powinny być nie dziesięcio-, lecz stukrotnie wyższe!'.

Metro na baterie?

Szefostwo kolei podziemnej jest pełne wigoru: jeśli tylko starczy środków, gotowi są pracować w systemie 24-godzinnym, a to oznacza, że sieć tuneli będzie rosła w oczach. W odróżnieniu od wielu stolic europejskich, w tym Warszawy, tu nie trzeba obawiać się wód podziemnych ani kurzawki. 'Nie istnieją żadne techniczne czy geologiczne ograniczenia tempa budowy sieci' –padają deklaracje. Są jednak nieznane może gdzie indziej ograniczenia energetyczne. Jeszcze w kwietniu prezes metra Dimitri Gajew oświadczył, że sieć znalazła się na krawędzi kryzysu energetycznego. 'Wydajność spada. Z tym problemem boryka się zresztą cała Moskwa –potwierdza rzecznik. –Metro jest jednym z największych konsumentów prądu w środkowej Rosji. Gigantyczne ilości pochłaniają zarówno setki ruszających jednocześnie składów, jak wiercenie nowych korytarzy. Na nowo budowanej stacji Krilatskoje przez dłuższy czas tarcza stała bezczynnie –jej uruchomienie spowodowałoby spadek mocy w kilku dzielnicach'. Tego problemu z pewnością nie uda się rozwiązać z dnia na dzień. Trudno więc marzyć, by sieć 'rosła w oczach'. 'Ze 110 stacji-rozdzielni czynnych w Moskwie 85 pracuje na granicy swoich możliwości –twierdzi Aleksander Szapoczkin, wicedyrektor stołecznego konsorcjum energetycznego. –Nawet jeśli planowane linie metra będą przebiegać w ich bezpośrednim sąsiedztwie, nie będziemy w stanie ich zasilać'. Mnacakanow sięga jednak myślą dalej. Nawet gdyby wzrosła podaż energii, nieograniczona rozbudowa metra nie jest żadnym rozwiązaniem: im dłuższe będą poszczególne linie, tym bardziej będą zatłoczone! 'Jeśli zechcemy nadal rozbudowywać sieć, niedługo stanie ona na amen! Proszę wyobrazić sobie połączenie Władywostok-Plac Czerwony. Pomijając wszystko inne, do chwili, gdy wagoniki przekroczyłyby Ural, byłyby tak zatłoczone, że nikt nie zdołałby już do nich wsiąść!' –piętrzy paradoksy ekspert. Nie trzeba jednak podróżować nad Ocean Spokojny. Mnacakanow przypomina, że już stacja Wichino, piętnaście kilometrów od Kremla, jest praktycznie niedostępna dla podróżnych.

Masa krytyczna

Dopóki sieć nie 'urośnie' o kilkanaście choćby kilometrów, trzeba szukać doraźnych rozwiązań. Dyrektor Instytutu Problemów Transportu Oleg Bieły proponuje całkowity zakaz parkowania w centrum stolicy, co jego zdaniem pomogłoby rozładować sytuację na jezdniach. 'Należy też wykorzystać sieć torów kolejowych przebiegających przez Moskwę i rozbudować połączenia tramwajowe' –zaleca. Słowo w słowo to samo radzi główny architekt metra Szumakow. Rzecznik przypomina o wprowadzeniu wydzielonego pasa dla ruchu autobusowego. Władze miasta też myślą o odblokowaniu jezdni dla transportu miejskiego, nawet ze szkodą dla wygody pasażerów. Ostatnio sprowadzono nową partię bardziej pojemnych pojazdów, w których zaplanowano jak najmniej miejsc siedzących. Każdego dnia przybywa na ulicach Moskwy prywatnych 'marszrutek' –kilkunastoosobowych minibusów, gdzie również są głównie miejsca jest stojące. Mimo to zdaniem ekspertów sytuacja jest krytyczna. 'Jezdnie są w takim stanie, że jeśli zwiększymy ich obciążenie, rozsypią się w ciągu kilku miesięcy. Wówczas będziemy stać i na ziemi, i pod ziemią' –wieszczy Nikołaj Szumakow. Również Bieły jest zdania, że zapaść systemu transportu miejskiego jest kwestią miesięcy. Jedyną nadzieją dla Moskwy pozostaje stworzenie nowej, całościowej koncepcji transportu, uwzględniającej rozrastanie się miasta' –twierdzi szef Instytutu Problemów Transportu.


Spodobał Ci się ten artykuł? To polub nas na
Sprawdź też:
metro
Moskwa
transport
  • Trajluś – 20.12.2006

    Ach... nie ma to jak ukochane trolejbusy, które podbiły nie tylko moskiewskie ale w ogóle rosyjskie drogi, nieśmiertelne Ziutki ;))) W samej Moskwie pewnie i tak nie da się już bardziej zagęścić bardzo dobrej sieci trolejbusowej, bo w komunikacji zbiorowej tego miasta odgrywa chyba ważniejszą rolę aniżeli metro. Jedyne co, to trza by było położyć szczególny nacisk na odbudowę całej infrastruktury transportu trolejbusowo - tramwajowego w Moskwie, czyli wymianę trakcji i taboru. Ale przy tak ogromnym rozmiarze samej trakcji [blisko 1000 km sieci] i potężnym parku taborowym jest to chyba niewykonalne na obecną chwilę, a jeśli już to malutkimi kroczkami, stopniowo. Bardzo bym chciał aby niedługo pojawił się podobny artykuł ale opisujący pozostałe systemy transportowe stolicy Rosji :-)>

Zapraszamy do dyskusji także na naszym profilu ! W jednym miejscu wszystkie środki transportu publicznego!

Dodaj komentarz

Aby móc dodawać komentarze należy się zalogować
Portal TransInfo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy. Mechanizm komentowania służy merytorycznej dyskusji dotyczącej informacji oraz materiałów umieszczanych w Portalu TransInfo.pl. Pragnąc przestrzegać obowiązującego prawa oraz zachować merytoryczny charakter dyskusji informujemy, że komentarze pozamerytoryczne, obraźliwe, utrzymane w tonie lekceważącym osoby trzecie lub zawierające jednoznaczne oskarżenia wobec tych osób będą usuwane. InfoBus zastrzega również sobie prawo redakcji bądź skrótów pojawiających się na portalu opinii.